Odliczanie na ostatnim etapie. Aż lekkie drżenie przypałętuje mi się od czasu do czasu gdzies poniekąd nieopodal. Pakuje w głowie walizki, które dopiero zamierzam kupić, myślę, gdzie to a gdzie tamto i co będe robić w samolocie. Milion książek na liście, tylko kasy brak na koncie haha. Ale to nic.
Niestety pogoda nie zapowiada się pozytywnie. No ale to już chyba nromalne w Polandii, że deszczowo i pochmurno. Cóż, posiedze w domu, poobijam się o ściany, pomaluję fortepiany...
W głowie mnóstwo planów na po. Czy to już reinkarnacja popodróżna na zaledwie myśl o odpocznku? Czy ja poprostu nie umiem się poprostu wyłączyć i cały czas muszę nakręcać, planować, kombinować. Próbuję się uspokoić, ostudzić, przenieść myśli, plany i odpowiedzielności na po, ale ciężko. Najciężej z marzeniami o grillach i tych innych. Nieprzytomne.
I gdyby tylko to gardlo zechciało mnie łaskawie nie boleć! Zupełnie nie rozumiem, jak można się tak panoszyć, co za idiotyczny wirus! Jakiś spisek dosłownie, kompletny i nieopanowany.
Hm, w zasadzie, jak tak się nad tym zastanowię, to więcej planów mam na po niż na wakacje. Czy ja jestem normalna. Nie wstawiam pytajnika, bo naturalnie wszyscy znamy odpowiedź.
Wednesday, May 9, 2012
Tuesday, May 1, 2012
Dynia Pustynia
Znów jestem zmęczona. Nie wiem, czy to jeszcze wciąż choroba, bo tak na prawdę nigdy nie odzyskałam energii od zeszłej soboty (tej 9 dni temu), czy to drożdżak wstrętniak wrócił i skręca mnie swoją paskudnością. W istocie czuję się dość po staremu, zupełnie jak przed dietą. Czasami naprawdę mam wrażenie, że nigdy nie wytępnię tej bestii.
Tymczasem antybiotyku jeszcze na kilka dni i całe szczęście bo węzełki chłonne obudziły mnie dziś świnkowym uczuciem i zastanawiam się, czy w dzisiejszych czasach z tą całą powtarzalnością chorób neipowtarzalnych, z uczulonością na wszystko co możliwe, więc czy przy tym wszystkim teraz można mieć świnke dwa razy w życiu?
No ale koneic tych narzekań zdrowotnych już, pora zmusić się do jakiejś pracy, dorzucić ognia do kaganka oświaty i zabrać się za ten niezwykle trudny i zniechęcony eksperyment, do którego nie moge się zabrać od samego początku...
A dlaczego dynia? Bo nic jakos u mnie ostatnio prócz pestek jakichś wyplutych gdzieś. Aż przypomina mi sie Mumiowe jedzenie arbuza.
I nie wiem dlaczego, bo przecież gdzieś tam za rogiem jest jednak namiastka G. No ale to taki ersatz. Czy to ogólne wyprucie jakieś, czy sama nie wiem o co chodzi, że tak jest pusto mi jakoś i echowo.
...muszę to przespać, przeczekać, przeczekać trzeba mi, a jutro znowu pójdziemy nad rzekę...
Tymczasem antybiotyku jeszcze na kilka dni i całe szczęście bo węzełki chłonne obudziły mnie dziś świnkowym uczuciem i zastanawiam się, czy w dzisiejszych czasach z tą całą powtarzalnością chorób neipowtarzalnych, z uczulonością na wszystko co możliwe, więc czy przy tym wszystkim teraz można mieć świnke dwa razy w życiu?
No ale koneic tych narzekań zdrowotnych już, pora zmusić się do jakiejś pracy, dorzucić ognia do kaganka oświaty i zabrać się za ten niezwykle trudny i zniechęcony eksperyment, do którego nie moge się zabrać od samego początku...
A dlaczego dynia? Bo nic jakos u mnie ostatnio prócz pestek jakichś wyplutych gdzieś. Aż przypomina mi sie Mumiowe jedzenie arbuza.
I nie wiem dlaczego, bo przecież gdzieś tam za rogiem jest jednak namiastka G. No ale to taki ersatz. Czy to ogólne wyprucie jakieś, czy sama nie wiem o co chodzi, że tak jest pusto mi jakoś i echowo.
...muszę to przespać, przeczekać, przeczekać trzeba mi, a jutro znowu pójdziemy nad rzekę...
Friday, April 13, 2012
Sen o truskawkach
Sny o truskawkach nawiedzają mnie od niepamiętnych czasów. Zawsze to samo truskawkowe pole koło naszego domu, zawsze to szukanie czegoś czerwonego i ten posmak w buzi, który z samym smakiem truskawek nie ma wiele wspólnego, ale jakoś taki sam zawsze jest i niezwykły też z tego powodu. Nigdy tak naprawdę nie wymyśliłam, co znaczą te moje sny o truskawkach. Czy ta dziecięca radość czerwoności i słodkości za abrdzo zwalają mnei z nóg, bym była w stanie się nad tym zastanawiać?
W moich snach zawsze trudno mi znaleźć te czerwone dojrzałe. Zazwyczaj jest całe morze zielonych i gdzieś wychodzą te czerwone i rzucam się na nie, ale nie smakują tak jak powinny, są jakieś przerośnięte czy coś.
A dziś, całe poletko koło domu zupełnie czerwone. Zarośnięte przepięknymi idealnymi czerwonymi truskawkami jak ze zdjęcia. I ten posmak taki truskawkowy tym razem, daeki od tego neiznanego, a bliski samym truskawkom. I to zbieranie ich tak tylko kilka by posmakować, bo reszta przecieć na koktail, placek, albo makaron z truskawkami...
I jak to pośród tych wszystkich głupich snów taki jeden truskawkowy potrafi uradować!
W moich snach zawsze trudno mi znaleźć te czerwone dojrzałe. Zazwyczaj jest całe morze zielonych i gdzieś wychodzą te czerwone i rzucam się na nie, ale nie smakują tak jak powinny, są jakieś przerośnięte czy coś.
A dziś, całe poletko koło domu zupełnie czerwone. Zarośnięte przepięknymi idealnymi czerwonymi truskawkami jak ze zdjęcia. I ten posmak taki truskawkowy tym razem, daeki od tego neiznanego, a bliski samym truskawkom. I to zbieranie ich tak tylko kilka by posmakować, bo reszta przecieć na koktail, placek, albo makaron z truskawkami...
I jak to pośród tych wszystkich głupich snów taki jeden truskawkowy potrafi uradować!
Subscribe to:
Posts (Atom)